Archive for the ‘Bez kategorii’ Category

Plany wprowadzenia nowego podatku

Unia Europejska szuka na siłę sposobu, aby załatać swoją dziurę budżetową, która straszy swoimi monstrualnymi rozmiarami. Jednym ze sposobów na zwiększenie dochodów ma być wprowadzenie nowego podatku giełdowego. Dziś wszyscy gracze na parkietach unijnych płacą już podatek od zysków w wysokości dwudziestu procent. Gwarantuje to przychody do unijnego budżetu w wielkości dwudziestu miliardów euro, co stanowi pokaźną sumę na tle całego budżetu. Teraz miałby do tego dojść podatek od transakcji giełdowych. Byłby on w odróżnieniu od dotychczasowego płacony za każdym razem, a nie tylko kiedy transakcja zakończyłaby się zyskiem. Nie byłaby to wysoka opłata, bo w wysokości jednej dziesiątej procenta wartości transakcji, ale w sumie miałby dostarczyć osiemnaście miliardów euro zysku. Przeciwnicy boją się jednak, ze prawdziwy powód tego podatku jest zupełnie inny. Ma to być ukryta forma śledzenia przepływu gotówki na unijnym rynku. Jeśli takie podejrzenia by się potwierdziły, byłoby to niezgodne z unijną zasadą wolności handlu i tajemnicy korespondencji bankowej. Z drugiej jednak strony trudno nie sięgnąć do tak bogatych źródeł dochodów, jakimi są transakcje giełdowe. Codziennie w samej tylko Holandii odnotowuje się ich przeszło dwa miliony, na łączną sumę przeszło dwudziestu miliardów euro. Być może posłowie Parlamentu Europejskiego będą się zastanawiać, czy nie przyjąć tego projektu, jednakże z kilkoma zmianami, które utrudniłyby przynajmniej możliwość śledzenia transferów gotówkowych na terenie Unii.

Hossa i bessa – po dwóch stronach barykady

Z giełdą papierów wartościowych kojarzą się dwa przeciwstawne do siebie i bardzo istotne pojęcie, hossa i bessa. Pierwsze pojęcie oznacza długotrwały wzrost cen akcji spółek notowanych na giełdzie, potocznie sytuacja ta nazywana jest rynkiem byka. Gdy występuje nadwyżka popytu nad podażą, oznacza to, że wszyscy chcą kupować, a niewiele osób sprzedaje, czas taki nazywany jest sytuacją hossy. Napędza to pozytywne nastroje u inwestorów i dalsze zakupy, trend wzrostowy się umacnia i ceny akcji pną się w górę. Zupełnie odwrotną sytuacją jest bessa. Oznacza ona długotrwały spadek cen akcji i zwana jest potocznie rynkiem niedźwiedzia. Z tym pojęciem wiążą się pesymistyczne nastroje. W sytuacji bessy dochodzi do spadku cen akcji i dalszego pogłębiania się tego zjawiska, ponieważ wszyscy wyprzedają swoje udziały w firmach. Duży wpływ na sytuację hossy i bessy ma sytuacja gospodarcza kraju. Gdy gospodarka danego państwa rozwija się prężnie, ludzie mają pieniądze, chętniej robią zakupy i inwestują, napędzają rynek byka. W momencie kiedy państwo dosięga recesja i nastroje są raczej negatywne i ludzie nie mają wolnych funduszy, częściej dochodzi do wyprzedawania akcji i pogłębiania bessy. Rynek byka i niedźwiedzia są zjawiskami długotrwałymi i mocno wiążą się z nastrojami inwestorów, przy hossie wszyscy są pełni optymizmu i kupują, natomiast podczas bessy dochodzi do wyprzedaży akcji i dominują pesymistyczne nastroje.

Szukać kredytu z doradcą kredytowym czy bez

Jeśli chcemy otrzymać kredyt, możemy zrobić to sami, dowiadując się, jakie oferty proponują nam różne banki. Powinniśmy złożyć wnioski o kredyt do różnych banków i ponegocjować jak najlepsze warunki kredytu. Możemy też skorzystać z pomocy doradców kredytowych. Oni to właśnie pomogą nam porównując propozycje różnych banków i w końcu pomogą złożyć wniosek. Możemy się zastanowić, czy to dobry pomysł, aby skorzystać z takiej pomocy, czy jednak nie jest lepiej zamiast doradcy, samemu negocjować kredyt z bankami To trudne pytanie i nie ma jednoznacznej odpowiedzi na nie. Wiele zależy od indywidualnej sytuacji kredytobiorcy. Jeżeli masz czas i jakąkolwiek wiedzę na ten temat i nie przeraża cię kontakt z bankami, tzn. twój charakter pozwala ci na taką działalność, możesz się zająć tym sam. Natomiast, jeżeli nie masz czasu ani wiedzy, aby zrozumieć, o co chodzi w procedurach bankowych i nie wiesz jak poznać, która propozycja, którego banku jest dla ciebie najkorzystniejsza, wtedy skorzystaj z pomocy doradcy kredytowego. Czasami sytuacja życiowa zmusza nas, aby wziąć kredyt choćby na mieszkanie i rzeczą bardzo istotną jest, jakie obciążenia budżetu domowego będą nas prześladowały przez wiele, wiele lat. Wtedy też warto zrzucić odpowiedzialność za kluczową dla nas decyzję na specjalistów, zwłaszcza, że doradcy ci nie pobierają wynagrodzenia za doradztwo, o to dbają bardzo skutecznie banki i płacą prowizję za wszystkie kredyty, które zostały udzielone przy ich pomocy. Jednak czy te koszty nie zostaną potem przeniesione na kredytobiorcę i czy banki nie zechcą zrekompensować sobie tych wydatków, które pochłaniają doradcy wrzucając je w koszty udzielanych przez siebie kredytów. Jednak dobrzy doradcy są ważni dla banku, ponieważ trzeba się z tym liczyć, że bez pośrednika potencjalny klient mógłby wybrać inny bank i tym sposobem bank straci potencjalny zarobek. Tak, więc sami widzimy, nie ma jednoznacznej odpowiedzi na zadane pytanie. Mimo, że doradcy ułatwiają nam sprawę, to jednak jest dużo ludzi, którzy jednak nie ufają doradcom i uważają, ze sami najlepiej dogadają się z bankiem i kredyt uzyskany przez nich osobiście będzie korzystniejszy i że doradca nie jest tak bardzo zainteresowany wynegcjonowaniem jak najkorzystniejszych warunków, tak jak sam kredytobiorca. W praktyce oferowane kredyty nie różnią się od tych oferowanych przez sam bank.

Analiza fundamentalna – skarbnica informacji nt. spółek

Ilu inwestorów tyle opinii, na temat metody badań przyszłych wartości akcji, jedni wybierają analizę techniczną, ale jest jeszcze inne wyjście, ponieważ gracze giełdowi mogą korzystać z wiedzy płynącej z analizy fundamentalnej. Tego typu badania skupiają się nie na wykresach, a na wynikach spółek notowanych na giełdzie. Dowiedziono, że rozwój firmy jest silnie powiązany ze wzrostem ceny jej akcji, oznacza to, że im prężniej rozwija się dana spółka tym więcej można zarobić na niej w perspektywie czasu. Analiza fundamentalna bada wyniki danej firmy z okresu 3 do 5 lat, ponieważ taki okres pozwala określić w jakim kierunku spółka się rozwija, czy ma możliwość wzrostu, osłabienia swojej pozycji, czy stagnacji. Po za badaniem samych spółek, analiza fundamentalna sprawdza ich otoczenie, czyli sytuacji makroekonomiczną kraju, politykę rządu (czy jest korzystna dla firm i ich rozwoju), biurokratyzację oraz bada sektor, w którym firma działa. W zależności od wyniku badań można wywnioskować, czy konkretna firma może przynieść zysk lub należy trzymać się od niej z daleka, bo jej wyniki finansowe pokazują, że na pewno przyniesie straty. Większość inwestorów z dużym doświadczeniem, m.in. „Wyrocznia z Omaha” – Warren Buffett, korzysta zazwyczaj z analizy fundamentalnej, ponieważ w przeciwieństwie do analizy technicznej, bada ona przyczyny, określonych sytuacji i zachowań na parkiecie giełdowym.

Psychologiczny profil gracza giełdowego

Panuje powszechna opinia, że osoby które grają zawodowo na giełdzie uprawiają coś w rodzaju hazardu. Dla zwykłego człowieka przewidywanie kursów notowań poszczególnych spółek jest niczym wróżenie z fusów, więc nic dziwnego, że tak to odbieramy. Po przyjrzeniu się profilowi psychologicznemu takich graczy, można jednak dojść do zaskakujących wniosków. Otóż osoby te są mniej skłonne do podejmowania ryzyka niż przeciętni obywatele. Inwestor giełdowy tak naprawdę zanim podejmie jakąkolwiek decyzję związaną z kupnem lub sprzedażą swoich walorów, musi dysponować jakimikolwiek danymi lub przesłankami, które przemawiałyby za podjęciem takiego kroku. Tu wszystko jest racjonalnie przewidziane i obliczone, chociaż nie widać tego na zewnątrz. Podczas prześledzenia kariery największych inwestorów giełdowych w Europie, można stwierdzić, że posiadają oni najczęściej wykształcenie ekonomiczne, co zrozumiałe, ale również i matematyczne. Trudno w tych dwóch przypadkach podejrzewać o skłonność do fantazji i nieracjonalne zachowanie. Kierunki te wręcz wymagają ścisłego myślenia i oparcia decyzji na podstawie jakiś dowodów. Wielu wybitnych specjalistów od spraw giełdy i ekonomii uważa, że granie na parkiecie jest prawdziwą nauką i osobną dyscypliną. Rządzą się tu inne prawa i powodują one, że aby dobrze wykonywać tu swoje zadanie, trzeba najpierw sporo się nauczyć na podstawie własnych błędów i doświadczenia. W ekonomii natomiast stara się każdy tego uniknąć, opierając się na wcześniejszych przypadkach z tej dziedziny.

Czy jest dywidenda?

Inwestorzy giełdowi mogą zarabiać na różne sposoby, podstawą jest sama sprzedaż i zakup akcji, gdzie zarabia się na różnicach kursów. Inną dodatkową metoda jest zarabianie na dywidendach. Mianem tym jest określany część zysku netto, uzyskanego przez spółkę kapitałową, która jest przeznaczona do wypłaty udziałowcom (akcjonariuszom). Na dywidendę mogą liczyć przede wszystkim osoby inwestujące w akcje firmy, która jest na tyle stabilna i rozwojowa, że może pozwolić sobie na wypłatę dywidendy. Niektóre spółki starają się regularnie wypłacać dywidendy, taka działalność firmy podnosi zaufanie i ogólnie wpływa pozytywnie na wizerunek spółki wśród graczy. Oznacza to, że firma jest w dobrej kondycji finansowej, pozwala dzielić się zyskiem z akcjonariuszami. Dywidenda jest wypłacana po zakończeniu roku obrotowego i sporządzeniu sprawozdania finansowego spółki, jej wysokość uzależniona jest od wyniku sprawozdania i zysków osiągniętych przez firmę w danym roku. Wypłacana dywidenda jest ujęta jako forma gotówkowa, czyli udział w bieżących dochodach, rozdzielany między akcjonariuszy. Musi być od niej odprowadzony podatek, wtedy nazywana jest dywidendą netto i wyznacza rzeczywistą wartość uzyskanego zysku z tytułu posiadanych akcji. Zwyczajowo dywidenda wypłacana jest dwukrotnie w ciągu roku, jednak w przypadku dodatkowej emisji akcji, może dojść do wypłaty dywidendy bonusowej, która przyjmuje postać niepieniężną. Akcjonariusze dostają wtedy dodatkowe akcje spółki.

Coraz większa popularność giełdy

Warszawska giełda papierów wartościowych zdobywa coraz większą popularność. Dwadzieścia lat po jej uruchomieniu, liczba otwartych kont inwestycyjnych wyniosła ponad osiemnaście milionów, co oznacza piąte miejsce wśród giełd europejskich. Na parkiecie jest notowanych ponad tysiąc trzysta spółek, których łączna wartość przekracza sto miliardów euro. Aby sobie uzmysłowić rozwój warszawskiego parkietu w ciągu tych dwóch dekad, trzeba przypomnieć same początki. Pierwsze notowanie dotyczyło ośmiu spółek, z których do dziś przetrwały dwie. Graczy inwestycyjnych wśród osób prywatnych było trzydzieści a poza tym działało wtedy osiemnaście biur maklerskich. Dziś biur jest ponad dwieście a według obliczeń, osiem milionów Polaków posiada jakiekolwiek akcje, obligacje czy inne papiery wartościowe. Średnia europejska w tym zakresie to w przybliżeniu trzydzieści procent, co oznacza, że jeszcze sporo mamy do nadrobienia. Jednakże dwadzieścia lat temu w specjalnie przeprowadzonej sondzie ulicznej, zaledwie dwa procent ankietowanych wiedziało cokolwiek o działaniu giełdy. Dziś ten współczynnik wiedzy wynosi dwadzieścia procent, co jest możliwe między innymi dzięki lekcjom ekonomii, jakie są prowadzone w wielu szkołach średnich. Widać wyraźnie, że okres od początku działania giełdy w naszym kraju nie poszedł na marne. Często nawet nie zdając sobie z tego sprawy, pobieraliśmy przyspieszony kurs zrozumienia kapitalizmu i zasad wolnego rynku. Sądząc po stanie naszej gospodarki, zdaliśmy egzamin celująco.

Urodziny popularnej gry internetowej

W zeszłym miesiącu uroczycie obchodzono dziesiąte urodziny, jakie obchodziła najpopularniejsza obecnie w naszym kraju gra internetowa, będąca symulatorem gry na giełdzie papierów wartościowych. Obecnie codziennie gra w nią ponad trzy miliony osób i liczba ta się ciągle zwiększa. Zasady gry są proste. Na początek dostajemy do dyspozycji wirtualne pieniądze. Możemy je inwestować we wszystko co jest obecne na warszawskiej giełdzie. Notowania są prawdziwe i podgląd mamy tak naprawdę w raporty cenowe prawdziwego parkietu, podobnie zresztą jak i stawki opłat, jakich się od nas żąda za każdą transakcję. Równocześnie prowadzony jest ranking najlepszych graczy, w którym można sprawdzić swoje postępy w wirtualnym zdobywaniu pieniędzy. Gra ma jednak o wiele większy potencjał niż tylko rozrywkowy. Ministerstwo Nauki oficjalnie zatwierdziło ją jako pomoc naukową, którą można stosować w takich przedmiotach jak ekonomia czy księgowość. Młodzież może dzięki temu poznać zasady rządzące giełdowym rynkiem, nie ryzykując przy tym własną gotówką. Oprócz tego organizowane są liczne konkursy i turnieje, na których zawodnicy mają w jak najkrótszym czasie zarobić daną sumę pieniędzy. Patronat nad tą popularną grą prowadzi kilka banków polskich, które widzą w tym doskonały sposób na propagowanie zasad grania na parkiecie oraz na własną reklamę. Plany na przyszły rok przewidują wejście na giełdę, skąd powinno się uzyskać ponad sto milionów złotych na dalsze rozwijanie gry lub stworzenie nowej, opartej na podobnych zasadach.

Znaczenie trendu w grze na giełdzie

Z analizą techniczną łączy się pojęcie trendu. Jest to linia wskazująca określoną tendencję utrzymującą się przez jakiś czas. W analizie technicznej pojęcie to określa, w jaki sposób kształtowały się i mogą układać wykresy wartości akcji spółek notowanych na giełdzie. Wyróżnia się trzy rodzaje trendu: wzrostowy (kiedy wartości rosną), spadkowy (w przypadku spadku wartości) lub horyzontalny (ceny akcji utrzymują się na podobnym poziomie). Decyzje kupna i sprzedaży podejmowane są najczęściej pod wpływem zmiany trendu. W wyniku wyznaczenia trendu głównego można przewidzieć, że ceny akcji będą się do niego dostosowywały w dłuższym okresie czasu, czyli spadek lub wzrost wartości papierów wartościowych będzie długotrwały. W zależności od czasu trwania tendencji, trend może dać nam informacje na temat możliwości wystąpienia hossy lub bessy oraz okresu jej trwania. Uważa się, że największe i najpewniejsze zyski można osiągnąć, podczas inwestowania przez większą część czasu trwania trendu głównego. Co oznacza, że najlepiej inwestować w środkowej fazie tej tendencji, ponieważ kupowanie akcji na końcach takiego trendu daje duże ryzyko. Same linie trendu określa się na podstawie wartości maksymalnych lub minimalnych, gdzie wystarczy połączyć dwa punkty, by określić tendencję. Istotny, jeśli nie najważniejszy jest również kąt pod jakim układa się trend, ponieważ określa siłę z jaką działa dana tendencja na rynek.

Jak stracić grając na giełdzie?

Każdy popełnia błędy, wynika to z natury ludzkiej i nie sposób tego zmienić. „Trend jest twoim przyjacielem” mawiają wytrawni gracze i doświadczeni inwestorzy, niestety nie każdy to rozumie. Zdarzają się jednostki, które płyną pod prąd i to w złą stron. Mowa tu o ludziach, którzy mogą posiadać jakieś fundusze do gry na giełdzie, ale nie mają kompletnego pojęcia czym się kierować, na co zwracać uwagę i czego wystrzegać. Osoby takie często inwestują pożyczone pieniądze, nie jest istotne czy od banku, rodziny lub znajomych. Kluczową sprawą w grze na giełdzie jest wkładanie w to własnych pieniędzy, w przeciwnej sytuacji można się tylko pogrążyć. Do błędów jakie popełniają takie osoby można zaliczyć również brak oceny ryzyka. Chodzi tu o brak założenia dopuszczalnego progu straty z inwestycji. Osoby „zielone” na parkiecie papierów wartościowych inwestują pod wpływem emocji, kierują się tym co im się wydaje albo zasłyszaną informacją. Często bywa, że tacy ludzie wkładają pieniądze w akcje i zupełnie o nich zapominają, tracą podwójnie. Mogą przegapić czas kiedy należy sprzedawać, ponieważ obudzą się w sytuacji gdy akcje są wyceniane poniżej ceny kupna. Ludzie podejmując pochopne decyzje, stawiają wszystko na jedną kartę, zamiast dywersyfikować portfel inwestycyjny. Tacy „inwestorzy” nie zarobią, ponieważ nie potrafią kierować się zasadami, według których działa giełda.