Archive for the ‘Bez kategorii’ Category

Gigantyczne oprocentowanie

Wiele osób po prostu nie ma wyjścia i kiedy banki odmawiają im przyznania jakiejkolwiek pożyczki, a są w ogromnej i nagłej potrzebie, zwyczajnie udają się do instytucji poza bankowych, chociaż to się w ogóle nie opłaca. Jednakże osoby, które takich pożyczek w tych instytucjach udzielają, tylko czekają na takie sytuacje, w których ludzie są zapętleni i potrzebują szybko pieniędzy. Właśnie w takich sytuacjach oferują pieniądze niemal od ręki, bez zbyt wygórowanych wymagań. W sporej ilości przypadków nie trzeba mieć rewelacyjnej zdolności kredytowej, nie potrzeba zaświadczenia o dochodach, a informacje w Biurze Informacji Kredytowej w ogóle nie są sprawdzane. Wiele osób może pomyśleć, że w takiej sytuacji złapało Pana Boga za nogi, ale w rzeczywistości jest zupełnie odwrotnie. Te instytucje nie są takie szczodre, jak to się z pozoru wydaje. Wszelkie te, łagodne warunki otrzymania pożyczki niosą za sobą wysokie oprocentowanie, które się w ogóle nie opłaca w większości przypadków. Tylko, że człowiek, kiedy zwraca się po pomoc do instytucji poza bankowej z reguły nie ma już innego wyjścia i zgadza się na warunki, które one oferują, jeśli tylko dostanie pieniądze, którymi będzie w stanie załatać jakikolwiek dziury. Instytucje poza bankowe doskonale zdają sobie sprawę z zaistniałych sytuacji i właśnie dlatego nie obniżają oprocentowania. Bardzo często jest tak, że spłaca się nawet o dwieście procent więcej kwoty, którą się zaciągnęło. Ale gdy nie ma innego wyjścia, to się bierze taką właśnie pożyczkę, zwłaszcza, że jest ona dosyć łatwo dostępna, co jest tak naprawdę jeszcze bardziej niebezpieczne, bo jest na wyciągnięcie każdej ręki. Instytucje poza bankowe również ryzykują. Dają własne pieniądze takim osobom, które w ogóle nie są godne zaufania, które nie spłaciły swoich poprzednich zobowiązań i mogą nie mieć aktualnie możliwości, aby spłacić kolejne. Jednak pomimo wszystko godzą się na udzielanie pożyczek, jedynie na własnych warunkach, które jakimś sposobem jednak się im opłacają, skoro tak często się reklamują i wręcz naciskają na udzielenie komuś kredytu lub pożyczki. Można się długo zastanawiać nad tym, w jaki sposób się to im opłaca, ale fakt jest faktem, że w istocie tak jest.

Czy inwestowanie na giełdzie jest bezpieczne

Inwestowanie na giełdzie powoduje wiele rozbieżnych opinii. Dla jednych jest to doskonały sposób na zarabianie naprawdę dużych pieniędzy. Według nich są to proste prawa rynku, znane od wielu dziesiątków lat i nie ma w tym nic złego ani nieracjonalnego. Druga strona sporu wskazuje na wiele tragedii, jakie się rozgrywały po kolejnych załamaniach rynku. Ludzie tracili fortuny i ma to być potwierdzeniem, że inwestowanie na giełdzie jest czystej maści spekulacją, nie mającą nic wspólnego z prawdziwym rynkiem. Tak naprawdę rację mają i jedni i drudzy a prawda leży gdzieś po środku. Inwestowanie na giełdzie nie jest żadną magią ani szarlatanerią tylko częścią rynku obracającego akcjami i innymi papierami. Rządzą się tu prawa popytu i podaży, które wzajemnie regulują cały parkiet. Z drugiej strony co jakiś czas jesteśmy świadkami pękania bańki spekulacyjnej lub widowiskowego upadku jakiegoś dużego uczestnika giełdy. W tedy można zaobserwować załamanie rynku i paniczną wyprzedaż posiadanych akcji. Jest to nierozsądne, ponieważ napędza tylko dalszy spadek akcji, co powoduje iż sami napędzamy zjawisko, którego chcemy uniknąć. Nikt rozsądny nie odpowie na pytanie, czy granie na giełdzie jest bezpieczne. Tak samo jak przechodzenie a ulicy. Jednym się udaje, ale raz na jakiś czas jest wypadek. Należy przede wszystkim wykazać zdrowy rozsądek i nie dawać się ponieść nastrojom danej chwili. Ostrożne postępowanie powiększa nasze szanse na stanie się w krótkim czasie milionerem a zdobywanie nowych doświadczeń na pewno nam się przyda na przyszłość.

Kiedy inwestować by zarobić?

Na giełdzie jak w życiu, splot przypadków, może spowodować, że w jednej chwili ktoś zostaje milionerem lub bankrutem. Łatwo stwierdzić, że inwestowanie i zarabianie na giełdzie nie jest łatwą sztuką, szybciej można stracić niż zyskać. Wszystko jest uzależnione od tego kiedy się zainwestuje. Dlatego osoby grające, muszą zwracać uwagę na wiele czynników. Nie dziwi nikogo to, że podstawowe pytania na giełdzie w odniesieniu do obrotu akcjami to: kiedy, które, za ile i w jakiej ilości kupować oraz sprzedawać. Najbardziej należy się skupić na pierwszym z wyżej wymienionych, ponieważ jest ono najistotniejsze. Większość ludzi, nawet nie interesujących się w znaczącym stopniu giełdą, może powiedzieć jedno należy kupować kiedy akcje są tanie, a sprzedawać kiedy są drogie. Wszystkim ta zasada wydaje się najlepszą, ponieważ w sytuacji kupna akcji po jak najniższej cenie i sprzedaży po najwyższej możliwej, zarobek jest największy. Jednak realnie, potrzeba dużo doświadczenia i przede wszystkim wyczucia, żeby ocenić kiedy nastąpi sytuacja, w której akcje osiągną swoje minimum, a kiedy będą miały maksymalną wartość. Wynikiem tego wszystkiego jest to, że osoby grające na giełdzie inwestują w różnym czasie. Często kupują akcje, gdy te idą do góry i nie można już na nich wiele zarobić, a sprzedają w momencie zniżkowania ich wartości, co oznacza, ze faktycznie ponoszą stratę.

Sposób na zwiększenie wpływów miejskich

Wiadomo, że większość polskich miast musi kombinować na wszelkie sposoby, żeby dopiąć swój budżet do końca. Nie jest to łatwe, ponieważ korzystając z wielu subwencji unijnych, zapożyczamy się na brakującą część i inwestujemy na potęgę w takie rzeczy jak drogi, infrastruktura czy budownictwo komunalne. Paradoksalnie, im większe długi tym większy rozwój gmin i miast. Jednakże władze Szczecina nie chcąc tak dalej funkcjonować, postanowiły coś w tym zakresie zmienić. Prezydent miasta wraz z poparciem jakie udzieliła jemu Rada Miejska, postanowił wprowadzić miasto na giełdę papierów wartościowych. Debiut okazał się nadzwyczaj obiecujący, bowiem sprzedano na pniu akcje miejskie za sumę ponad miliarda złotych. Za te pieniądze zostanie wybudowane sto kilometrów dróg miejskich i położone dwieście kilometrów wodociągów i gazociągów. Poza tym resztę sumy przeznaczy się na rozwój budownictwa komunalnego. Obligacje są notowane na giełdzie jak każde inne. Majątkiem w tym przypadku jest własność miasta, która zawarta jest w ziemi, nieruchomościach i udziałach w spółkach miejskich. Po upływie pół roku od debiutu giełdowego, ceny akcji są na dzień dzisiejszy wyższe o ponad jedną trzecią. Miasto ma w przyszłym roku wykazać nadwyżkę w budżecie, wobec czego istnieje szansa na wypłatę dywidendy. Szczeciński przykład zachęcił do działania inne miasta i w przyszłym roku na parkiecie mają zadebiutować Poznań i Białystok. Ich emisja zamknie się sumą przeszło dwóch miliardów złotych, które przeznaczone będą na podobne cele.

Od czego zależna jest cena akcji?

Inwestując na giełdzie wychodzimy z założenia, że chcemy zarobić na zakupionych akcjach. Jednak rzadko kiedy pamiętamy o tym, że to ile kupimy akcji danej spółki uzależnione jest od ich ceny. Istnieje wiele przyczyn, które wpływają na wzrost wartości papierów wartościowych. Najczęstszym wytłumaczeniem jest to, że w sytuacji nadwyżki popytu nad podażą ceny rosną, natomiast w odwrotnej sytuacji spadają. Jednym z czynników wpływających na cenę akcji spółek giełdowych, jest kondycja finansowa samej firmy. Konkretnie chodzi tu o to, czy przynosi zyski i jest wypłacalna. W przeciwnym wypadku nie ma możliwości wypłacenia dywidendy swoim akcjonariuszom i jej cena spada. Kiedy jednak spółka ma coraz lepsze wyniki, ponieważ rozwija się, można stwierdzić, że w dłuższym okresie czasu inwestycja taka będzie opłacalna. Wskazywać na to mogą publikowane przez firmę dane i raporty okresowe. Po za sytuacją wewnętrzną firmy, duży wpływ na cenę akcji ma mikrootoczenie, czyli gospodarka krajowa i światowa oraz wyniki sektora, w którym działa spółka. Jeśli kondycja powyższych nie jest najlepsza nie mamy co liczyć na to, że akcje firmy będą „odstawały od szeregu” i cena będzie rosła. W takim momencie lepiej zainwestować w coś innego, by nie ponieść straty. Inaczej jest też przy długotrwałych spadkach (bessa), czy wzrostach (hossa) cen akcji, wtedy wszystkie spółki bez względu na własną kondycję finansową, czy mikrootoczenie dostosowują się do trendu.

Zmasowana akcja banków inwestycyjnych

W ostatnich tygodniach można zauważyć zmasowaną akcję banków inwestycyjnych w naszym kraju, dotyczącą nakłonienia rodaków do inwestowania w akcje spółek, notowanych na warszawskiej giełdzie. Wszędzie są wyświetlane reklamy i spoty w telewizji a w prasie każdego dnia można zobaczyć wielkie reklamy. Banki inwestycyjne w naszym kraju starają się namówić nas do takiej aktywności, ponieważ idą za tym duże pieniądze, które bank może zarobić dla siebie. Skoro ponad połowa Polaków ma własne konta osobiste, to banki mają w prosty sposób wgląd w nasze finanse i bardzo dobrze orientują się, na co nas stać. Oferta jaką się nam przedstawia, to inwestowanie w akcje specjalnych funduszy inwestycyjnych, które zarabiają poprzez kupowanie akcji polskich spółek giełdowych. Nie jest to żaden przejaw patriotyzmu, chociaż takie sprawia to wrażenie, tylko czysta matematyka. Polskie firmy w naszym kraju radzą sobie najlepiej i osiągają wyniki lepsze od zagranicznej konkurencji w coraz większej liczbie segmentów naszej gospodarki. Nasze przedsiębiorstwa zarabiają z roku na rok coraz więcej i jak na razie ich akcje szybują prosto w górę. Banki poprzez pośredniczenie w tym wszystkim zgarniają dla siebie około dziesięciu do dwudziestu procent zysku, co tłumaczy przeprowadzenie tak zmasowanej akcji reklamowej. Jak na razie pół miliona rodaków udało się do tego kroku namówić, co przekłada się na ponad miliard złotych, jakie pozyskano od nich i zainwestowano na naszej giełdzie. Warszawski parkiet jak dotychczas spełnia pokładane w nim nadzieje i przynosi w większości przypadków spore zyski.

Preferencyjny kredyt z dopłatą

Od czasu, kiedy weszły w życie nowe regulacje prawne dotyczące ograniczenia i limitów w uzyskania kredytu preferencyjnego w ramach programu rządowego Rodzina na swoim, zmniejszyła się ilość branych tego rodzaju kredytów. Duża część klientów, którzy jeszcze niedawno spełniali kryteria tego produktu finansowego, nie zmieściła się w określonych limitach i musiała zaciągnąć normalny kredyt hipoteczny przy zakupie domu czy mieszkania. Negatywne dla kredytobiorców zmiany najbardziej uderzyły tych, którzy poszukują mieszkania na rynku wtórnym, gdyż właśnie w tym segmencie mieszkań limity cen zostały najbardziej ograniczone. Większość analityków rynkowych zwraca jednak uwagę, że pomimo ograniczeń program nadal działa i zapewnia duże korzyści osobom z niego korzystającym. Oblicza się, że przy kredycie na mieszkanie w systemie rodziny na swoim, wziętym w wysokości 300 000 zł, raty przez pierwszych 8 lat, kiedy odsetki od kredytu opłaca Bank Gospodarstwa Krajowego, mogą być niższe nawet o około 500 zł. W sumie pozwoli to, podczas tych właśnie 8 lat, zaoszczędzić niebagatelna kwotę, bo aż około 50 tysięcy złotych. Niestety, aby skorzystać z tego rodzaju kredytu, trzeba spełnić wszystkie warunki jego otrzymania. Najtrudniej, jak podkreśla większość analityków finansowych, zmieścić się w limicie ceny mieszkania czy domu, jaki został narzucony w nowych uregulowaniach prawnych. Należy wiedzieć, że poziom limitów jest różny dla każdego województwa, obowiązujący poziom dla poszczególnych miast czy regionów można sprawdzić na bieżąco na stronach internetowych Banku Gospodarstwa Krajowego. Następnym ograniczeniem dostępności do tego produktu finansowego jest zmniejszenie powierzchni kupowanej, bądź też budowanej właśnie nieruchomości. Zgodnie z najnowszą regulacją mieszkanie nie może przekroczyć 75 metrów kwadratowych, jeśli o kredyt wniosek składa małżeństwo lub 50 metrów – jeśli ubiega się o kredyt z dopłata osoba samotna. Dom może mieć z kolei nie więcej niż 140 metrów kwadratowych powierzchni. Poza tym obiegający się o kredyt w ramach programu Rodzina na swoim muszą spełnić kryterium wieku. Co najmniej jeden z wnioskodawców nie może mieć więcej niż 35 lat. Wyjątek ustanowiony jest dla osób samotnie wychowujących dziecko. W tym przypadku limitu wiekowego nie ustanowiono.

Ryzyko gry na giełdzie

Każda forma inwestycji jest obarczona w jakiś sposób ryzykiem, oczywiście związanym z niepowodzeniem realizacji założenia. Prawdą jest, że gra na giełdzie daje duże szanse zarobienia pieniędzy, jednak każda osoba wchodząca na rynek akcji powinien liczyć się z tym, że możliwość zarobienia jest taka sama jak straty. Podstawowym ryzykiem przy kupowaniu akcji jest opcja spadku wartości zakupionych akcji. Łatwo zauważyć, że istnieją co najmniej dwa powody ryzyka inwestycji na giełdzie, po za wymienioną wcześniej możliwością spadku wartości akcji, jest ilość zakupionych akcji danej spółki. Dodatkowo należy wziąć pod uwagę okres, przez który chce się trzymać papiery wartościowe konkretnej firmy. Gra na krótkie terminy stosowana jest zazwyczaj w niespokojnych czasach na giełdzie, najczęściej inwestorzy jednak zakupują akcje konkretnej spółki na dłuższy okres. Preferowane są okresy powyżej 3 lat (710 lat ryzyko straty bliskie zeru), ponieważ jest to czas kiedy może dojść do dużych zmian trendów (może wystąpić hossa lub bessa). Po za tym ryzyko samej straty z tytułu spadku wartości akcji jest mniejsze, ponieważ rozkłada się na dłuższy okres. Po za powyższym należy zwracać uwagę na kondycję samych spółek, w które się inwestuje. Dobrą metodą jest analiza zysków i zadłużenia danej firmy oraz przewidywanego wzrostu zysku z zainwestowanych w nią pieniędzy.

Psychologia daje zysk

Inwestowanie na giełdzie to nie jest samym kupowaniem i sprzedawaniem akcji. Przede wszystkim jest to ciągła walka z samym sobą i gra z własnymi nerwami. Tracę już 8%, czy jeszcze czekać, czy zaraz może się odbić – ciągła niepewność powoduje, że nie wszyscy inwestorzy wytrzymują napięcie, które wiąże się z grą na giełdzie. Emocje i uczucia, to według wielu podstawowe mechanizmy kierujące zachowaniami inwestorów oraz równie często cenami akcji spółek giełdowych. Nagłe windowanie wartości akcji lub ich szybki spadek, to sytuacje częste na rynku papierów wartościowych. Psychologia jest więc niezbędna dla racjonalności, w przeciwnym wypadku słabe psychicznie osoby, mogą doprowadzić do nagłej recesji. Często dochodzi do sytuacji, w których działa psychologia tłumu, czy też efekt tzw. „śnieżnej kuli” – wszyscy kupują, ja też muszę, wszyscy sprzedają, więc i ja nie mogę zostać z tymi akcjami. Realnie zachowania takie powodują nagłe skoki w dół lub w górę wartości spółek. Więc jakie cechy powinien posiadać prawdziwy inwestor? Na pewno opanowanie, kierowanie się logiką i opieranie się na faktach to cech, które mogą pozwolić graczowi na giełdzie. Można opierać się na analizie fundamentalnej lub technicznej, ale nie można powstrzymać emocji, które często podpowiadają nam często cos innego niż logika. Dlatego psychologia jest istotna, ponieważ to czy zarobimy lub stracimy siedzi tylko i wyłącznie w naszej psychice.

Spekulowanie na rynku nieruchomości

Kryzys zadłużeniowy, który najpierw rozpętał się w Ameryce a później z całą siłą uderzył w kontynent europejski, wywołany był przez wiele bardzo różnych czynników. Życie na kredyt to jedno z nich. Ale ciężko powiedzieć, kto bardziej w aktualnej hiperkonsumpcyjnej gospodarce bardziej żył na kredyt latami – czy to sami obywatele kupujący ponad stan, czy całe kraje zapożyczające się na rynku czy może baki i spekulujący z udziałem ich kapitału inwestorzy giełdowi. Wszyscy poniekąd przyczynili się do tak daleko idącego kryzysu finansowego. Najbardziej jednak odpowiedzialne jest szeroko rozumiane spekulowanie. Tak jak na rynku nieruchomości w USA, gdzie zarówno rynek deweloperski jak i bankowy miał cudowny interes w tym, aby zawyżać faktyczną wartość sprzedawanych domów. W ten sposób banki udzielały większych pożyczek, zwiększając swoje aktywa a deweloperzy mogli zarabiać krocie na dużo tańszych budynkach. Rynek przez wiele lat miał tak duży popyt pobudzany właśnie kredytami bankowymi, że na nieruchomościach natychmiast urosła bańka spekulacyjna. Dodatkowi inwestorzy, następne banki, kapitał państwowy i prywatny wchodził w budowanie drogich osiedli i domów. Wszystko miało sens tak długo, jak kredytobiorcy nie mieli problemów z regularnym spłacaniem należności. Gdy doszło do pierwszej recesji w amerykańskiej gospodarce, przemysł, finanse oraz giełda złapały poważną czkawkę, co wielu ludzi przypłaciło swoją pracą. I zaczęła się fala niespłaconych kredytów hipotecznych, które często oznaczały przejęcie nieruchomości przez banki. A ponieważ bankom wolnostojące domy nie przynoszą żadnych zysków, konieczne stało się sprzedawanie domów. Skoro więc bańka spekulacyjne pękła, koniunktura się zawaliła i zaczęło przybywać wiele konkurencyjnych ofert nieruchomości, ich wartość szybko wróciła do tej prawdziwej a nie sztucznie przeszacowanej. Tak rozpętany kryzys zadłużeniowy pogrążył wiele banków, przyczyniając się do dalszego wzrostu bezrobocia i następnych spadków giełdowych. I chociaż w tle tego wszystkiego bez wątpienia pojawia się niewydajna i przerośnięta rządowa administracja i złe prawo w kwestii ubezpieczeń zdrowotnych, to jednak banki przyjęły na siebie całą falę krytyki za wywołanie kryzysu.