Archive for the ‘Bez kategorii’ Category

Giełda Papierów Wartościowych (GPW) – z czym to się je

Ludzie, pojęcie giełda, kojarzą sobie z miejscem, w którym dochodzi do spotkania osób zainteresowanych kupnem, bądź sprzedażą określonych produktów. Dlatego też występują giełdy samochodowe, towarowe, usługowe, a największą i najbardziej znaną w Polsce jest Giełda Papierów Wartościowych (GPW). Jak sama nazwa wskazuje na GPW handluje się papierami wartościowymi, kiedyś były nimi weksle, listy zastawne, czeki, natomiast obecnie są to głownie akcje spółek notowanych na giełdzie, obligacje skarbowe i spółek. Polska giełda zajmująca się obrotem akcji, ma swoja siedzibę w Warszawie. Działa od poniedziałku do piątku włącznie (z wyjątkiem świąt). Od 1. stycznia tego roku, giełda działa między 8.00 a 17.35 (notowania ciągłe od 9.00 do 17.20). W tych godzinach można już zacząć składać zlecenia kupna, bądź sprzedaży akcji danej spółki. Oczy osób inwestujących na giełdzie skierowane są każdego dnia zazwyczaj na największe spółki z polskiego rynku. Firmy te charakteryzują się dobra kondycją finansową i wysokimi obrotami notowań. Spółki te nazywane są WIGiem 20, ponieważ jest ich łącznie 20. i obracane są na warszawskim parkiecie akcji (WIG – Warszawski Indeks Giełdowy). Odpowiednikami Giełdy Papierów Wartościowych w innych krajach są: NASDAQ (USA), NIKKEI (Japonia), DAX (Niemcy), LSE (Wielka Brytania), FESE (UE).

Sprawa przeciwko polskiemu bankowi

Nasz największy bank inwestycyjny jest w niemałych opałach. Przed sądem gospodarczym w Brukseli, trwa właśnie śledztwo przeciwko tej polskiej instytucji finansowej. Powodem zainteresowania prokuratora polskim bankiem, jest podejrzenie o wykorzystywanie do własnych celów informacji pochodzących z nielegalnych źródeł. W unijnym żargonie tak się mówi o przekupywaniu ludzi, w celu uzyskaniu od nich interesujących nas wiadomości. W tym przypadku źródłem miał być jeden z londyńskich urzędników w ministerstwie skarbu państwowego. Polacy mieli za sumę pół miliona funtów, dowiedzieć się od niego o planowanej za tydzień wielkiej operacji sprzedaży zapasów złota. Bank Anglii posiada rezerwy w tym kruszcu na łączną wagę przeszło dwustu ton. Planowano rzucić na rynek przeszło dwadzieścia ton tego szlachetnego kruszcu, co mogło doprowadzić do późniejszego gwałtownego spadku ceny na światowych rynkach. Polski bank natychmiast sprzedał posiadane przez siebie zapasy złota, czyli ponad dwie tony, jeszcze po normalnej cenie. Rzeczywiście, po tygodniu notowania złota na giełdach światowych były o jedną trzecią niższe. Polska firma miała dość gotówki, aby kupić po tak niskich cenach w sumie trzy tony złota. Unia Europejska dopatrzyła się w tym znamion przestępstwa, z czym oczywiście oskarżeni się nie zgadzają. W przypadku udowodnienia winy, nasz bank może stać przed perspektywą zapłacenia albo kary w wielomiliardowej wysokości, albo ogłoszenie bankructwa. Jak na razie, sami prawnicy zgarnęli od nas osiem milionów dolarów.

Trudny okres dla giełdowych graczy

W ostatnim roku zamiast wychodzić z kryzysu, europejska gospodarka zdaje się w nim coraz głębiej pochłaniać. To w sumie piąty rok z rzędu, kiedy unijne giełdy wykazują spore wahania a granie na nich wiąże się ze sporym ryzkiem. Inwestorzy giełdowi obserwują zachowanie parkietu z rosnącym niepokojem i coraz ostrożniej lokują pieniądze, bojąc się o ich przyszłość. Istnieje ryzyko, że dana inwestycja może się okazać nietrafioną, ponieważ akcje mogą nagle spaść do poziomu o wiele niższego niż w dniu ich zakupu. Powodem mogą być nie tylko mizerne wyniki finansowe danej spółki, ale ogólna panika, jaka może wybuchnąć na rynku finansowym w związku z kolejnymi wiadomościami o niedobrych wskaźnikach makroekonomicznych. Dotychczas jako najbardziej pewne, chociaż gwarantujące o wiele niższe zyski od akcji, były państwowe obligacje. Ich gwarancją wykupu było samo państwo a zysk był pewny z góry znany. Jednakże teraz są one uważane za papiery wartościowe, które są najbardziej toksyczne. Nikt dziś nawet nie wspomina o chęci kupna obligacji greckich a włoskie, portugalskie czy włoskie mają status coraz bardziej zbliżony do śmieciowego, czyli najniższego. Pozostaje mieć nadzieje, że wszystko za jakiś czas powróci do normy i rynek finansowy się ureguluje sam. Giełdy są bardzo wrażliwe na wszelkie próby regulacji odgórnej czy interwencji rządowej. Zapewne nie raz już parkiety europejskie miewały takie okresy, z których mimo wszystko udawało się wychodzić na prostą. Należy tylko zadbać o to, aby po drodze do tego szczęśliwego zakończenia nie popaść w tarapaty i dotrwać do tego momentu w możliwie jak najlepszej kondycji.

Różne szkoły inwestowania

Doświadczeni gracze na giełdzie (tzw. traderzy) bazują na danych historycznych, czyli na dotychczasowych wynikach spółki notowanej na parkiecie giełdowym. Z wiedzy takich osób korzystają młodzi inwestorzy, którzy stawiają pierwsze kroki na rynku papierów wartościowych. Podstawą dla osób chcących grać na giełdzie jest określenie kilku założeń, czyli wyboru strategii inwestowania. Pierwszą sprawą przekalkulowanie tego, czy chcemy sami obracać akcjami (kupować je i sprzedawać), czy pozostawić to odpowiedniej osobie, np. maklerowi. Osoba taka może zajmować się inwestowaniem za nas, jednak pobiera za to określoną prowizję i możemy zarobić w rok do kilku, kilkunastu procent. Inwestując samodzielnie ponosimy większe ryzyko straty, ale możemy też więcej zarobić. W takiej sytuacji należy określić, tzw. bufor bezpieczeństwa, określający ile ewentualnie, jesteśmy w stanie stracić, w razie niepowodzenia. Zabezpieczenie takie pozwala nam zredukować straty do minimum. „Nowi” inwestorzy kierują się żądzą zysku dlatego najczęściej ich działania są czysto spekulacyjne i grają na krótkie terminy (do kilku miesięcy). W ten sposób ryzyko straty na akcjach jest bardzo duże, dlatego młodzi gracze powinni brać przykład z doświadczonych traderów, co oznacza dłuższe inwestowanie (powyżej 3lat). Jak widać istnieją dwie podstawowe drogi, bezpieczniejsza i ryzykowna, to którą się wybierze zależy tylko od osoby, która wkłada w to swoje pieniądze.

W jakim celu inwestujemy na giełdzie?

Celów, dla których ludzie inwestują na giełdzie może być tyle ile samych grających, ale jest kilka głównych powodów przyciągających ludzi na parkiet akcji. Podstawą jest możliwość zarobienia pieniędzy, z zainwestowanych środków w zakupione akcje. Dlatego najczęstszym przypadkiem jest uzyskanie stałego dochodu z giełdy w celu utrzymania się. Gra na giełdzie jako praca? Tak, wiele osób tak robi. Kiedy ktoś gra już w taki sposób i widzi, że są z tego pieniądze powstaje przed nim kolejny cel. Skoro można z tego przeżyć, to na pewno można się też wzbogacić. Nie dziwi sytuacja, kiedy osoba utrzymująca się z zarabiania na giełdzie inwestuje coraz więcej, aby pomnożyć swój majątek. Innym powodem jest zabezpieczanie się, doraźnie – w razie jakiejś nieoczekiwanej sytuacji, kiedy będą potrzebne pieniądze oraz na przyszłość – głównie pod kontem zabezpieczenia swojej emerytury. Kiedy już mamy określony cel, należy wyznaczyć sobie czas inwestowania. Najczęściej grający na giełdzie wybierają inwestowanie długoterminowe (kilka lat), ponieważ stać ich na to i nie oczekują prędkich zysków. Druga grupa graczy, tzw. „spekulanci”, inwestują na krótkie terminy (klika tygodni lub miesięcy), ponieważ sądzą, że w taki sposób mogą szybko zyskać. Oczywiście wszyscy chcieliby zarobić jak najwięcej. Każdy chciałby kupić akcje w momencie kiedy są stosunkowo tanie i sprzedać je jak najdrożej, ale nie zawsze istnieje taka możliwość.

Akcje spółek Blue Chips

Na giełdzie dostępne są różne rodzaje akcji spółek. W zależności od sektora w jakim działają dane firmy wyróżniane są np.: WIG – Banki, WIGChemia, WIG – Paliwa. Jednak spośród nich wszystkich najważniejsze są notowania spółek zwanych Blue Chips. Pojęcie wywodzi się z terminologii związanej z kasynem i oznacza żetony o najwyższej wartości. W odniesieniu do giełdy, pojęcie to używane jest przy akcjach spółek, charakteryzujących się ugruntowaną pozycją i zaufaniem wśród inwestorów. Firmy takie przynoszą graczom giełdowym stałą dywidendę. Ich kurs jest stabilny, kapitalizacja i płynność jest wysoka, są przeciwieństwem spółek „śmieciowych” (małych, o niskiej wartości, rzadko wypłacających dywidendę). Są to firmy oddziaływujące na gospodarkę danego kraju i jej sektory. W Polsce nazwą Blue Chips określa się spółki, które wchodzą w skład indeksu giełdowego WIG20 (dwadzieścia największych spółek w naszym kraju). Są to m.in.: LOTOS (spółka paliwowa), TVN (telewizja), PZU (ubezpieczenia), PEKAO (bankowość). Blue Chips charakteryzują się wysokimi obrotami, ponieważ stabilna sytuacja jaką oferują inwestorom przyciąga ich do zakupu akcji. Domy maklerskie oferujące usługi związane z inwestowaniem na giełdzie, często robią specjalne analizy takich firm dla swoich klientów, w celu pokazania inwestującym korzyści płynących z inwestowania w duże spółki.

Złota proporcja, czyli ciąg liczb Fibonacciego i fale Elliotta

Z rynku giełdowym można wyodrębnić pewne cykle i powtarzalność określonych schematów. Istnieje grupa inwestorów, która uważa, że jest to związane z psychiką i zachowaniami ludzi. Idąc dalej osoby te twierdzą, iż sytuacje takie można wytłumaczyć matematycznie, analizując wykresy spółek giełdowych. Ci inwestorzy są zwolennikami teorii fal Elliotta, która wykorzystuje w ciąg liczb Fibonacciego. Teoria ta mówi, że wartości akcji kształtują się według określonej liczby szczytów i dołków, które opierają się na cyklach tworzonych przez wcześniej wymieniony ciąg liczb. Fibonacci odkrył ciąg liczb doskonale odzwierciedlający spiralę logarytmiczną (bazował na muszli ślimaka), w której kolejne liczby w ciągu są sumą dwóch poprzednich, większa liczba dzielona przez mniejszą (liczby stojące bezpośrednio obok siebie w ciągu), dają wartość phi (1,618) lub liczbę przybliżoną do niej. Zjawisko to nazywane jest złotą proporcją. Wykorzystanie ciągu w falach Elliotta polega na określeniu cyklu, w którym określone zjawiska mogą się powtarzać. Przykładowo w cyklu składającym się ośmiu fal, można wyodrębnić 5 fal oznaczających wzrost i 3 fale będące korektą, czyli spadkiem. Korzystając z kolejnych wartości ciągu zasada pozostaje niezmienna. Teoria fal Elliotta daje inwestorom możliwość określenia momentów, w których należy zainwestować (kupić akcje) oraz kiedy zrezygnować z zakupu papierów wartościowych, bądź je nawet sprzedać.

Pożyczanie pieniędzy bez końca

Jeszcze kilkanaście lat temu wielu Polaków miało bardzo poważne obawy przed pożyczaniem pieniędzy w instytucjach finansowych. Przekonanie o niepewności swoich losów, coraz trudniejszej przyszłości na rynku pracy i inne zmartwienia życia codziennego sprawiały, że większość dóbr na zachodzie od lat kupowanych na kredyt w Polsce sprzedawano dopiero wtedy, gdy dana rodzina odłożyła po latach trudów całą wartość w gotówce. Z czasem jednak pojawiło się na tyle duże zapotrzebowanie i popyt na nowoczesne dobra, że coraz agresywniej korzystano z możliwości pożyczania pieniędzy. A oferta kredytów bankowych bardzo szybko poszerzyła się na gotówkowe kredyty konsumpcyjne, kredyty konsolidacyjne i najpopularniejsze w wielu krajach, kredyty hipoteczne umożliwiające kupno własnego mieszkania czy wybudowanie domu. Ale tak jak w innych krajach tak i w Polsce, po kilku krótkich latach życia ponad stan nadeszła pora na refleksję i korektę, która zaczyna się przeważnie od nagłych giełdowych spadków, spowolnienia wzrostu PKB w krajach bardziej zadłużonych. Ostatecznie prowadzi do stopniowego zamykania kolejnych przedsiębiorstw, wycofywania kapitału zagranicznego naturalnie spekulującego i inwestującego na takim wschodzącym rynku. Z tego względu życie na kredyt dzisiaj jest synonimem braku rozwagi. Ale okazuje się, że wieloletnie zaciąganie kredytów u banków i pożyczanie pieniędzy z innych źródeł nie jest jedynie problemem obywateli, którzy w pogoni za wszędzie reklamowanymi dobrami i usługami uwierzyli, że właśnie tego potrzebują od życia i gotowi byli pożyczać bez końca, byle pozwolić sobie na to, co mają inni. W ten sposób wiele marek zbudowało swoją pozorną pozycję, albowiem każda recesja charakteryzuje się korektą najróżniejszych zawyżanych latami trendów. I dzięki temu zbyt ochocze pożyczanie pieniędzy krajom oraz zwykłym instytucjom na działalność, która nie miała prawa przynieść oczekiwanego zwrotu nawet po wielu latach, same poczuły przykry smak upadku. Okazało się, że przez wiele lat spekulowano wykorzystując kredyty bankowe a maklerzy bankowi nader chętnie inwestowali tak pozornie zarobione pieniądze w kolejne instrumenty finansowe bez pokrycia, jak krajowe obligacje, narażając swój bank na straty z dwóch stron.

Kredyt studencki szansą na studiowanie

Niezależnie, czy w systemie dziennym, czy w zaocznym, na uczelni bezpłatnej lub płatnej, studiowanie zawsze jest przedsięwzięciem kosztownym. Koszty wynajęcia stancji, dojazdy czy pomoce naukowe to duże koszty, nawet jeśli studiujemy na uczelni państwowej i w systemie dziennym. Nie każdych rodziców stać na sfinansowanie studiów swojej pociechy. Co w takiej sytuacji może zrobić młody człowiek, mający aspirację skończenia studiów? W takiej sytuacji z pomocą przychodzi państwo, w postaci udzielenia kredytu studenckiego. Warunkiem uzyskania takiego kredytu jest relatywnie niski dochód rodziny przyszłego studenta. Kredyt studencki jest udzielany na cały czas studiów, czyli jeśli chodzi o studia magisterskie, jest to okres 5 lat. Jest wypłacany przez 10 miesięcy w roku, w wysokości 600 zł miesięcznie. Jeśli osoba wykorzysta kredyt w całości i skończy studia, spłata kredytu zaczyna się dokładnie w 2 lata po skończeniu uczelni. Przez te 2 lata odsetki spłaca za kredytobiorcę Bank Gospodarstwa Krajowego. Niezmiernie ważną zaletą takiego produktu finansowego jest relatywnie niskie oprocentowanie kredytu, wynosi ono połowę stopy redyskontowej Narodowego Banku Polskiego. Obecnie to oprocentowanie kształtuje się na poziomie nieco poniżej 2,5 procent. Jest to na rynku kredytów najniżej chyba oprocentowany kredyt. Istotnym jest, że aby otrzymać taki kredyt, w momencie rozpoczęcia studiów osoba nie może przekroczyć 25 roku życia i musi spełniać kryterium dochodowe w rodzinie, dochód na osobę w rodzinie studenta nie może przekroczyć ustalonej kwoty (obecnie wynosi ona 2 100 zł).). Student może rozporządzać przyznanymi środkami finansowymi w dowolny sposób. Wnioski o przyznanie kredytu studenckiego można składać od dnia 1 października danego roku, Kredyt taki udzielany jest przez pięć banków. Oferty poszczególnych banków są bardzo podobne, gdyż reguluje to ustawa. Aby bank przyznał kredyt, należy przedstawić odpowiednie zabezpieczenie spłaty kredytu. Zazwyczaj jest to poręczenie, najczęściej rodziców studenta. Jeśli dochód poręczycieli jest niski, taką formę poręczenia może wziąć na siebie Bank Gospodarstwa Krajowego. Co do liczby rat, kiedy kredyt jest spłacany, jest ona 2 krotnie większa niż liczba rat, kiedy kredyt był wypłacany.

Akcja propagująca przedsiębiorczość

Narodowy Bank Polski znany jest z organizowania i finansowania wielu akcji, mających na celu propagowanie wśród dzieci i młodzieży prawidłowej postawy w zakresie oszczędzania, inwestowania czy odkładania funduszy na później. Ostatnią taką inicjatywą było działanie propagujące i rozpowszechniające wśród dzieci i młodzieży grę na giełdzie papierów wartościowych. W liceach przebieg tej akcji polegał na zorganizowaniu wirtualnej gry, polegającej na inwestowaniu na parkiecie. Jedynie pieniądze były wirtualne, ale zasady, notowania akcji i wysokości opłat odpowiadały jak najbardziej prawdzie. Po upływie roku ogłoszono zwycięzców, którym udało się zarobić ponad dwadzieścia procent zysku. Jest to świetny wynik, nawet wśród prawdziwych graczy. Zwycięska drużyna dostała na wyposażenie klasy pieniądze w wysokości zarobionej sumy na wirtualnej giełdzie. Dzieci młodsze uczestniczyły w wielu konkursach, polegających na przykład na malowaniu prac o tematyce oszczędzania czy inwestowania. Celem tych wszystkich działań jest uczenie dzieci od najmłodszych lat, jak należy później się zachowywać w prawdziwym życiu. Dzięki temu może następne pokolenie będzie miało już wyuczone pewne zachowania czy postawy, co pozwoli im uniknąć wielu rozczarowań czy kłopotów finansowych. W przyszłym roku hasłem przewodnim ma być oszczędzanie na emeryturę, co ma spopularyzować indywidualne konta emerytalne w naszym kraju.