Archive for the ‘Bez kategorii’ Category

pożyczka hipoteczna, czy kredyt hipoteczny

Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że kredyt hipoteczny i pożyczka hipoteczna to są dwa bankowe produkty, przyznawane na dokładnie tych samych zasadach. Nic bardziej mylnego, tylko nazwy mają do siebie podobne, ale w rzeczywistości znacznie się od siebie różnią. Kredyt hipoteczny ma bardzo rygorystyczne zasady, jako bankowy produkt. Banki bardzo dokładnie prześwietlają wszelkich wnioskodawców, którzy się o niego starają, ale z drugiej strony lubią udzielać kredyty hipoteczne, ponieważ jest to dla nich stały i dosyć dobry zarobek na długie lata, pod warunkiem, że wnioskodawca wywiązuje się ze spłacania rat. Banki bardziej przychylnym okiem patrzą na małżeństwa, które starają się o przyznanie takiego kredytu, ponieważ co dwie pensje, to nie jedna. W takich wypadkach łatwiej jest kredyt otrzymać. Hipoteczny może być przeznaczony tylko i wyłącznie na mieszkanie, dom lub ich budowę i z reguły ma dosyć wysokie oprocentowanie, w stosunku do innych produktów bankowych. Natomiast pożyczka hipoteczna jest całkowicie inną usługą, którą również oferuje wiele banków. Ten produkt jest przez nie również chętnie udzielany, chociaż przyznawany jest na zupełnie innych, niż kredyt hipoteczny, zasadach. Aby móc otrzymać pożyczkę hipoteczną, koniecznym jest posiadanie na własność nieruchomości, która automatycznie staje się w takiej transakcji zastawem. Banki lubią ten produkt, ponieważ zastaw w postaci nieruchomości jest dla nich bardzo pewny, nawet jeżeli oprocentowanie na taką pożyczkę jest znacznie niższe, niż w przypadku innych bankowych produktów. Oczywiście, przed pozytywną decyzją, wydaną przez bank wnioskodawcy o udzieleniu pożyczki hipotecznej, każdy bank bardzo dokładnie sprawdza zdolność kredytową swojego pożyczkobiorcy, jak również historię kredytową w Biurze Informacji Kredytowej. Bez tego żaden bank nie udzieli nikomu pożyczki. Jeżeli historia w Biurze Informacji Kredytowej okazuje się niekorzystna, bank odstępuje od udzielenia kredytu. Każdy powinien zdawać sobie z tego sprawę jeszcze przed składaniem wniosku, bez względu na to, czy będzie on dotyczył pożyczki, czy też kredytu. Nie ma banku, który udziela pożyczek bez BIK, zwłaszcza w dzisiejszych, kryzysowych czasach.

Lista największych polskich miliarderów

W jednym z najpopularniejszych w naszym kraju tygodników, po raz osiemnasty ukazała się lista najbogatszych osób w Polsce. Podobnie jak w latach ubiegłych, czołówka krezusów w Polsce się nie zmieniła, raczej tylko zamieniła niektórymi miejscami w czołowej dwudziestce. Po raz trzeci z rzędu wygrał największy gracz polskiej giełdy. Znany jest z inwestowania w wiele firm, które działają w różnych dziedzinach. Jego portfel posiadanych akcji, składa się między innymi z połowy udziałów w firmie zarządzającej autostradą biegnącą z Poznania do niemieckiej granicy. Posiada on również pięć procent udziałów w największym na świecie browarze, odpowiadającym za produkcję jednej trzeciej piwa jakie spożywa się w przeciągu roku. Zapytany o klucz do sukcesu, polski miliarder odpowiedział, że po pierwsze trzeba mieć cierpliwość i jak najwcześniej obrać jakąś taktykę, której się później będziemy trzymać. Jednak nawet to nie wystarczy. Nie można zapominać o szczęściu i znajomości, jakie się niewątpliwie przydadzą w robieniu naprawdę wielkich interesów. Akurat tych naszemu bohaterowi nie brakuje, ponieważ pracują u niego byli premierzy i ministrowie. Gra na giełdzie należy niewątpliwie do trudnych zajęć, ale jeśli się już na to zdecydujemy i wytrwamy, to mamy szansę na zyski. Zwycięzca rankingu zaczynał od dwóch milionów dolarów, jakie dał mu trzydzieści lat temu jego ojciec na rozpoczęcie własnego biznesu. Dziś jego majątek jest szacowany na przeszło pięć miliardów dolarów, co daje mu lokatę na liście najbogatszych na świecie.

Problemy amerykańskie i europejskie

Aktualny kryzys zadłużeniowy coraz bardziej kompromituje Europę a coraz mniej obciąża gospodarkę USA, która jako pierwsza zderzyła się z problemem spekulacji na rynkach finansowych i zbytniego zadłużania się społeczeństwa w sektorze bankowym. Rząd jednak przez wiele lat zyskiwał na tym, że posiadający pracę amerykanie nader chętnie korzystali z najróżniejszych kredytów, kart kredytowych i innych ofert finansowych sprzedawanych im przez banki. Banki jednocześnie sprzedając tak dużo pożyczek musiały odpowiednio dużo z tej kwoty regularnie przekazywać w formie podatków i innych kosztów państwu, co pozwalało na dalsze rozbudowywanie i tak przeogromnej biurokratycznej administracji państwowej. Firmy budowalne bardzo chętnie stawiały się po pożyczki w bankach a ponieważ budowanie domów zawsze było interesem świetnym, banki prawie nigdy nie odmawiały. Następnie w kolejce obok ustawiali się obywatele oczekujący na kredyt hipoteczny, by wybudowany przed chwilą dużo poniżej swojej wartości dom kupić. Banki zarabiały więc teoretycznie na jednym rynku dwukrotnie – naturalnie więc zrodziła się potrzeba dalszego wyrzucania miliardów w nowe nieruchomości, by zwabić do siebie kolejnych klientów po kredyty hipoteczne. Wszystko jednak okazało się wielką bańką spekulacyjną, która wybuchając praktycznie zniszczyła całe kapitalistyczne fundamenty państwa. Z czasem podobny problem zrodził się także w Unii Europejskiej, która dotychczas po cichu przyglądała się sytuacji za Oceanem w nadziei, że wszystko zakończy się na małych spadkach giełdowych i korekcie w dół nielicznych spółek. W istocie jednak bardzo szybko wydało się po ponownej analizie ekonomicznej, że w bankowych aktywach na całym kontynencie znajdują się całe miliardy obligacji wydrukowanych przez kraje całkowicie nie posiadające pokrycia. Nagły spadek zatrudnienia w tych zadłużonych krajach upewnił inwestorów bez reszty, że z tych miliardowych obligacji nie da się odzyskać praktycznie ani złamanego eurocenta. To z kolei doprowadziło kapitał inwestorski do wielkiej paniki i wycofywania swoich aktywów z kolejnych zagrożonych upadkami banków. I chociaż póki co żadna komercyjna marka bankowa nie ogłosiła bankructwa, na giełdzie nazw eksperci wymieniają już kilku kandydatów.

Inwestować długoterminowo czy na krótkie okresy

Gracze giełdowi stosują różne metody inwestowania swoich funduszy. Jednak ich zarobki nie zawsze zależą od stosowanych technik, ważny jest czas. Konkretnie chodzi o okres, przez jaki inwestorzy chcą i są w stanie przetrzymać akcje danej spółki. Wyróżnia się dwa przedziały czasowe: krótkie terminy i długie. Najczęściej, osoby inwestujące na giełdzie, stosują drugi z nich. Kupno papierów wartościowych, na taki czas, daje większe prawdopodobieństwo zarobku. Wynika to przede wszystkim z możliwości ograniczenia ryzyka związanego z kupnem akcji. Niepewność w przypadku inwestycji długoterminowej, jest kilkukrotnie niższa, co więc skłania ludzi do zakupów krótkoterminowych? Osoby skłaniające się do inwestycji na okres kilku miesięcy liczą na duże zyski w krótkim czasie. Co prawda ryzyko jest o wiele większe, niż w przypadku zakupu długoterminowego akcji, jednak podczas wyboru odpowiedniej spółki, można realnie zarobić „dobre” pieniądze. W przypadku tego typu inwestycji należy dogłębnie przeanalizować spółki, które chce się zakupić do swojego portfela. Po za tym, powinno się zwrócić szczególną uwagę na linię trendu ceny akcji. Obserwując kształtowanie się maksimów i minimów można określić w jakim momencie kupić, a kiedy sprzedać akcje. Wybór okresu inwestycji zależy od preferencji samego inwestora. To on wkłada w zakup akcji swoje pieniądze i sam ponosi adekwatne ryzyko.

Pojęcie cykli na giełdzie

Wszystko ma swój określony cykl, oznacza to, ze pewne zjawiska powtarzają się, np. Ziemia obiega Słońce w 365 dni (366 raz na 4 lata). I okręca się wokół własnej osi w 24 godziny, dlatego mamy dzień i nocy, następujące po sobie w kółko. Na giełdzie, jak w życiu, również do chodzi do powtarzania się pewnych sytuacji i zdarzeń. Wiąże się z tym pojęcie cyklu. Słownik języka polskiego, pojęcie to, określa jako szereg jakichś procesów, zjawisk, bądź czynności, które powtarzają się w takich samych odstępach, w tej samej kolejności. Paniom cykl nie kojarzy się pozytywnie, ale nie o tym mowa. Cykl (period) na giełdzie określa czas między bessami lub hossami. Oznacza to, że cyklem można nazwać okres między wartościami krańcowymi cen indeksów giełdowych. Wyznaczenie nowych maksimów w przypadku hossy i minimów przy bessie. Prościej mówiąc, jest to czas pomiędzy punktami zwrotnymi cen papierów wartościowych. Każda giełda posiada własne cykle, są one mocno związane z sytuacją polityczną i gospodarczą danego kraju. W chwili obecnej polska giełda ma za sobą trzy przypadki hossy i trzy sytuacje, w której na parkiecie trwała bessa. Obecne prognozy analityków, bazujących na cykliczności mówią, że szczyt najbliższej hossy powinien przypaść w połowie 2014 roku. Dla wielu inwestorów to dobra informacja, ponieważ wtedy właśnie będzie można najwięcej zarobić.

Zagraniczni inwestorzy obserwują polską giełdę

Analitycy i ekonomiści spodziewają się dobrych wiadomości z polskiej giełdy. Mają one się ujawnić pod postacią zwyżki kursów wszystkich większych spółek i firm działających w branży gazowej oraz naftowej. Swoją opinię opierają na danych, jakie napływają do zagranicznych instytucji finansowych, dotyczących stanu polskiej gospodarki z planami dotyczącymi najbliższych dziesięciu lat. Należy stwierdzić, że dla naszej gospodarki nadszedł niezwykle dobry okres. Najpierw jako jedyni w Europie nie tylko obroniliśmy się przed kryzysem ekonomicznym, ale udało nam się wtedy wypracować niewielki wzrost gospodarczy. To pokazało, że polska gospodarka ma silne podstawy i spory potencjał, którego nie można lekceważyć w tej części Europy. Aktualnie dobra passa przejawia się w przewidywaniach, które czynią z naszego kraju drugim Kuwejtem. Podejrzenia dotyczące naszych zasobów gazu łupkowego, czynią nas największą potęgą w Europie. To dla przyszłości naszej gospodarki może mieć kolosalny wpływ. Taki obraz kraju, który wcale nie tak dawno był biednym krajem w Europie Wschodniej, nakłania inwestorów zagranicznych do weryfikacji swoich planów dotyczących obecności w naszym kraju. Zauważyć można już od jakiegoś czasu, że inwestorzy wycofują swoje pieniądze z tak niepewnych rynków, jak Węgry czy Portugalia, przerzucając je na przykład na warszawską giełdę. W ten sposób od początku roku trafiło do nas ponad osiem miliardów euro. Powoli przestajemy być traktowani jako kraj Europy Wschodniej, a coraz częściej uważani jesteśmy za jedną z najważniejszych gospodarek w Europie.

Znaczenie analizy technicznej

Wykresy, słupki, dane, liczby to wszystko informacje sprawiające, że zwykłego człowieka może rozboleć głowa. Inaczej jest z osobami grającymi na akcjach, traderami i pracownikami giełdy. Dla nich wszystkie informacje związane z wykresami są bardzo ważne w decyzjach związanych z tym, co i za ile kupić, bądź sprzedać. Wszystko to odnosi się do analizy technicznej. Przez badanie danych historycznych w postaci wykresów i wartości akcji spółek, można określić przyszłe wartości i trendy. Co oznacza, że można przewidzieć kiedy należy kupić, a kiedy sprzedać by zyskać. Analiza techniczna jest zbiorem technik, teorii, twierdzeń, formacji i metod, które umożliwiają prognozowanie przyszłej wartości akcji. Pozwala to nie tylko określić przybliżoną cenę papierów wartościowych spółek, ale też umożliwia określenie trendu, czyli jak może układać się wykres akcji danej firmy. W analizie technicznej istotną rolę odgrywają wykorzystane metody, np.: świece japońskie, fale Elliota, analiza liniowa oraz formacje, np.: głowa, ramiona, chorągiewka. Na podstawie doświadczeń analityków i danych historycznych wszystkie tego typu dane pozwalają określić jak będzie układać się w przyszłości linia trendu. Sytuacja taka umożliwia inwestorom podjęcie decyzji w sprawie kupna, bądź sprzedaży akcji, w zależności od tego jak będzie kształtował się wykres i cena spółki.

powściągliwość w kwestii przyznawania kredytów

Fakt jest faktem, zauważalnym przez coraz większą ilość osób w ostatnich czasach. Wielu specjalistów zrzuca winę na kryzys gospodarczy odnotowywany w większej części świata, jednak można się zastanawiać, czy aby nie jest to tylko wymówka. W ostatnich czasach banki coraz mniej chętnie udzielają kredytów i pożyczek, co oznacza, że coraz mniej osób jest w stanie spełnić swoje marzenia, chociażby o własnym mieszkaniu lub samochodzie. Okazuje się, że wszelkie instytucje bankowe postawiły ogromny rygor w kwestii udzielania kredytów i bardzo surowo sprawdzają wszelkich wnioskodawców. Okazuje się, że żaden bank nie przymknie już oka na nie do końca dobrą, nawet z drobnymi opóźnieniami w spłacaniu rat, historię kredytową w Biurze Informacji Kredytowej. Aktualnie to nie przejdzie. Historię trzeba mieć idealną, czystą, aby otrzymać jakikolwiek kredyt lub pożyczkę. Historia to oczywiście nie wszystko, ponieważ trzeba także posiadać bardzo dobrą zdolność kredytową. W dalszym ciągu najlepszym zabezpieczeniem dla banku w takich sytuacjach jest umowa o pracę na czas nieokreślony, z zaznaczonymi, wysokimi zarobkami. Gdyby społeczeństwo miało takie warunki finansowe, raczej nie starałoby się o kredyty, więc nastała sytuacja dla wielu osób patowa, ponieważ ani nie mają odpowiednich warunków finansowych, aby było ich stać na coś więcej, niż przeciętność, ani nie mają odpowiednich warunków finansowych, by otrzymać jakikolwiek kredyt, więc w dalszym ciągu muszą żyć z dnia na dzień, bez spełnionych marzeń. Banki się boją, ale wszystko się dzieje ze względu na ich pazerność w ostatnich latach. Pazerność ze względu na sporą ilość udzielanych kredytów dla osób, które wcale nie były takie pewne, jak im się wcześniej wydawało. Banki kilka lat wstecz przymykały oczy na pewne niedoskonałości, podczas sprawdzania potencjalnych pracodawców, a to poskutkowało sporą ilością udzielonych kredytów, z chęcią na szybki i spory zysk. Niestety, ale obróciło się to przeciwko nim, ponieważ w wielu wypadkach te osoby okazały się być niewypłacalnymi w związku z czym wiele banków bezpowrotnie straciło swoje pieniądze. Właśnie z tego względu aktualnie są zdecydowanie bardziej ostrożne przed udzielaniem kredytów.

Różnice między Europą i USA

Między dwoma najbardziej rozwijającymi się regionami świata – USA i Europą od zawsze była pewna nić rywalizacji, chęć pokazania swojej dominacji. Z drugiej jednak strony interesy dyplomatyczne i ekonomiczne przeważyły na tym, że obie te gospodarki – Amerykańska i Unii Europejskiej – muszą bardzo ściśle ze sobą współpracować a zapaść jednej oznaczać musi natychmiastową recesję także drugiej. Jednocześnie sami przedstawiciele społeczności obu kontynentów od zawsze myślą o sobie jak o indywidualistach nielubiących kultury ani sposobu życia znanego z opowieści zza granicy. Jednak mimo tych licznych różnic, większość problemów ekonomicznych i zachwiania polityczne, do jakich dochodzi dzisiaj po obu stronach oceanu wynika z tego samego. Z chęci masowego konsumowania nowych dóbr i usług, nawet jeśli na nie nie stać, to z pomocą kredytu bankowego. I właśnie to przekonanie o swojej predestynacji do wiecznego przewodzenie gospodarczemu rozkwitowi sprawiło, że zarówno politycy, banki jak i ich klienci zbyt ochoczo zaczęli podchodzić do pożyczania pieniędzy od prywatnych inwestorów. A niejednokrotnie w posiadaniu giełdowych inwestorów znajdują się aktywa mogące onieśmielić wyniki finansowe gospodarki nawet największych krajów. Dlatego gdy kapitał ten zorientował się, że wyłożył zbyt wiele miliardów na kredyty hipoteczne dla amerykanów oraz równie dużo miliardów na kupno obligacji skarbowych zadłużających się beznadziejnie krajów Strefy Euro – doszło do nagłego załamania koniunktury. I rozpoczynający się cztery lata temu kryzys z USA przeniósł się natychmiast do Europy, ogarniając kolejne kraje płacące wspólną walutą. Jednak chociaż nikt tego wcześniej się nie spodziewał, amerykańska gospodarka poradziła sobie z własnymi problemami nieco szybciej niż europejscy dyplomaci. Najprawdopodobniej wynika to z tego faktu, że zarządzanie samymi Stanami Zjednoczonymi Ameryki Północnej ze szczebla centralnego jest dużo łatwiejsze, niż zmuszenie wszystkich dwudziestu siedmiu państw członkowskich do równego uczestniczenia w reformach wynikających z nieodpowiedzialności fiskalnej tylko niektórych uczestników wspólnoty. Starania dyplomatyczne europejskiej administracji muszą być zatem o wiele bardziej czasochłonne.

Co trzeba sobą reprezentować, aby móc otrzymać kredyt?

Wszystko zależy od indywidualnego przypadku i od faktu, o jaki kredyt dany wnioskodawca się akurat stara. Ponadto, każdy bank, do każdego produktu bankowego posiada inne kryteria przyznawania. Produktów bankowych jest bardzo dużo i możliwości przyznawania pożyczek również, zarówno gotówkowych, jak i bezgotówkowych, na przykład kredytów hipotecznych. W dzisiejszych czasach banki bardzo dokładnie sprawdzają możliwości wnioskodawcy, ale pomimo tego, każdy wnioskodawca przed zaciągnięciem kredytu powinien sam bardzo uczciwie i bardzo dokładnie przeanalizować własną sytuację finansową i czy wzięcie kredytu na pewno jest koniecznością, czy nie istnieją inne możliwości, a przede wszystkim, czy w przypadku comiesięcznego spłacania rat na życie zostanie tyle, aby wystarczyło bez problemu. Wszystkie te kryteria są ważne, diabeł tkwi w szczegółach, od których bardzo często zależy także przyszłość. Przede wszystkim, banki sprawdzają zabezpieczenie materialne. Jeżeli pożyczka lub kredyt mają zostać udzielone pod zastaw, musi on być pewny. Gdy ma to być nieruchomość, to wnioskodawca musi wykazać się aktem jej własności. Nie ma tu znaczenia, czy chodzi o pożyczkę hipoteczną, czy o kredyt hipoteczny, bank musi być swego pewny. Akurat zabezpieczenie w postaci nieruchomości dla każdego banku będzie dobrym zabezpieczeniem, jednakże i tak wymagana jest dobra i wypłacalna zdolność kredytowa. W tej kwestii niezmiennie najlepszą jest umowa o pracę na czas nieokreślony, która to przewyższa nawet prowadzenie działalności gospodarczej. Oprócz tego, każdy bank sprawdza informacje o danym wnioskodawcy w Biurze Informacji Kredytowej, od tego nie można uciec. Musi być ona dobra, ponieważ w dzisiejszych czasach banki bardzo krytycznym okiem patrzą na wszystkich wnioskodawców, który posiadają niekorzystną historię i rzadko takim udzielają kredytów. W ostatnich czasach także coraz częściej praktykowany jest fakt wkładu własnego, zwłaszcza w przypadku kredytów i pożyczek udzielanych na większe sumy. Dzięki nim bank ma gwarancję, że wnioskodawca faktycznie potrzebuje pomocy finansowej, a nie chce naciągnąć banku na darmowe dofinansowanie, które nigdy nie powinno w ten właśnie sposób być traktowane.